Chiny, kraj kontrastów...


 

Transport

Transport lotniskowy w Pekinie

Port lotniczy w Pekinie (Beijing Capital International Airport) dzieli od centrum stolicy około dwudziestu kilometrów. Najłatwiej i najszybciej pokonać ten dystans, korzystając z pociągu Airport Express. Po przylocie na Terminal 3 bez trudu można go znaleźć, korzystając z czytelnych lotniskowych oznaczeń. Pociąg najpierw zatrzymuje się na Terminalu 2 a następnie jeszcze tylko na dwóch stacjach: SANYUANOIAO (przesiadka na błękitną linię metra numer 10) oraz DONGZHIMEN (przesiadka na niebieską linię metra numer 2). Obie linie tworzą pierścienie wokół centrum Pekinu, umożliwiając dzięki temu przesiadkę na linie położone w dowolnej części miasta.

Metro w Pekinie

Pekin dysponuje drugą (po Szanghaju) najbardziej rozwiniętą siecią metra na świecie. Składa się na nią 19 linii obejmujących większość powierzchni miasta, co przy dwóch liniach rodzimego metra warszawskiego może brzmieć nieco przytłaczająco. O dziwo, pomimo dużego zagęszczenia, sieć linii jest wyjątkowo czytelna, oznaczenia na i pod powierzchnią klarowne (zawsze w języku chińskim i angielskim). W rezultacie podróżowanie tym środkiem transportu jest bardzo wygodne i intuicyjne.

 

Jest też stosunkowo tanie. Ponieważ w Pekinie przemieszczaliśmy się sporo i głównie metrem, najkorzystniejszy okazał się zakup biletów w postaci kart przedpłaconych, tzw. Beijing Transportation Smart Card. Można je kupić (a w zasadzie wypożyczyć) oraz doładowywać w kasach i automatach na stacjach. Kaucja za otrzymaną kartę wynosi 20 CNY i zwracana jest po jej oddaniu w kasie. Cena pojedynczego przejazdu uzależniona jest od pokonywanego dystansu (od 3 do 5 CNY, czyli +/- 2 złote).  Bardzo przydatna okazała się aplikacja Explore Beijing Subway Map, która pomaga ustalić najszybsze połączenia metra między wskazanymi miejscami oraz informuje, jaki jest koszt biletu na wybranej trasie.

 

Co jeszcze warto wiedzieć o metrze w Pekinie? Obowiązuje kilka zasad, które mogą nie być oczywiste:

 

  • przed wejściem do stacji metra przeprowadzana jest kontrola bagażu (prześwietlanie) oraz kontrola osobista (bramki, ręczny wykrywacz metalu); dotyczy to każdej stacji, choć stopień szczegółowości kontroli zależny był od zaangażowania konkretnego pracownika; zwykle trwa to kilka sekund i nie jest bardzo uciążliwe; dodatkowo sprawdzane były również wnoszone do metra napoje, ale na czym polegała ta kontrola, trudno stwierdzić… w każdym razie nie zdarzyło się, byśmy nie odzyskali butelki po jej skontrolowaniu;

  • na stacjach metra i w pociągach nie wolno pić, jeść ani… pluć (tak, tak! wbrew pozorom w Chinach nie jest to martwy przepis, o czym szerzej gdzie indziej…); gdy przypomnę sobie panią wcinającą wędzoną makrelę w tramwaju w Krakowie, zakaz konsumpcji w metrze również nie wydaje się pozbawiony sensu;

  • chcąc wsiąść do pociągu, należy ustawić się w kolejce do dowolnego wejścia: na peronie znajdują się oznaczenia miejsc, w których znajdować się będą drzwi składu i aby wejść do środka należy ustawić się po prawej lub lewej stronie, pozostawiając środkową przestrzeń wysiadającym; genialne w swej prostocie rozwiązanie naprawdę usprawnia ruch.

 

O to, by ustalone normy były egzekwowane dba liczny personel stacji wyposażony w eksponowane narzędzie, coś a la widły, do pacyfikowania niesubordynowanych podróżnych.

 

Przy tej dbałości o porządek nieco zaskakiwać może dość częste korzystanie przez pasażerów z mediów mobilnych bez słuchawek. Odgłosy gier, seriali i muzyki tworzą wrażenie ogólnego jazgotu, który na dłużą metę może być trochę męczący.

Na koniec uspokajająca informacja. Po zasłyszanych tu i ówdzie historiach spodziewaliśmy się dzikich tłumów w metrze. Tymczasem zastaliśmy natężenie ruchu raczej typowe dla dużego miasta, a może wręcz zaskakująco niewielkie dla miasta aż tak dużego. W godzinach szczytu na popularnych stacjach bywa nieco ciasno, ale nie zaobserwowaliśmy potrzeby interwencji „upychacza”. Może raz czy dwa zdarzyło nam się poczekać na kolejny pociąg, ale przy tak dużej częstotliwości ich kursowania (co 3-5 min.), nie jest to jakaś wielka niedogodność.

Pociągi

Wyjątkowo pozytywnych doświadczeń dostarczyły nam podróże koleją w Chinach i to niezależnie od wybranej trasy i klasy pociągu. Jest to bardzo szybki i wygodny środek transportu po rozległym obszarze Państwa Środka. Może to być jeden z powodów, dla których o kupnie biletu warto pomyśleć przed planowanym przejazdem. Na popularnych trasach (np. Pekin-Szanghaj) bilety bywają wyprzedane nawet na kilka tygodni wcześniej.

My kupiliśmy bilety na około miesiąc przed pobytem, korzystając z usług pośrednika Ctrip. Wydrukowane przed wyjazdem vouchery przedstawiliśmy w kasie dworca w Pekinie, gdzie sprawnie wydano nam bilety na wszystkie zaplanowane trasy. Delikatny niesmak pozostawiło jedynie naliczenie dodatkowej opłaty (o której wcześniej nie wspominano) za wydanie biletów w kasie. Nie była ona jednak duża - 50 CNY, więc machnęliśmy ręką, by nie psuć sobie nastroju na początku podróży.

Podróżowaliśmy pociągami na następujących odcinkach:

 

  • Pekin – Luoyang (pociąg sypialny; III klasa)

    • cena: 184 CNY + 30 CNY opłaty rezerwacyjnej

    • czas przejazdu: 10h 20min (21:23-07:23)

 

Ze względu na duży dystans dzielący miasta zdecydowaliśmy się na nocną podróż w pozycji horyzontalnej. Ponieważ miejsca sypialne w II klasie były już niedostępne, wybraliśmy klasę III, czyli tzw. hard sleeper, nie bardzo wiedząc, czego się spodziewać. I tu miłe zaskoczenie: choć zasadniczo organizacja przestrzeni sypialnej przypominała tę oferowaną w ramach kuszetek przez PKP (6 osobowy przedział z 3 łóżkami po obu stronach), dostrzegliśmy niepomijalne jakościowe różnice. Po pierwsze, materace były dłuższe i szersze niż „nasze” kuszetki, a przede wszystkim o niebo wygodniejsze niż ich twarde, polskie odpowiedniki. Po drugie, w cenie biletu otrzymaliśmy komplet pościeli (kołdra, poduszka i prześcieradło), która nie budziła zastrzeżeń co do czystości. Współpasażerowie zareagowali na nas – swych egzotycznych towarzyszy podróży – z dużą sympatią i choć bariera językowa uniemożliwiła głębszą konwersację, czuliśmy się życzliwie zaopiekowani.

 

  • Luoyang – Xi’an (szybki pociąg; II klasa)

    • cena: 174,50 CNY + 30 CNY opłaty rezerwacyjnej

    • czas przejazdu: 1h 18min (18:38-19:56)

 

Pociąg przemieszcza się z prędkością, o której nadal w Polsce możemy jedynie pomarzyć. Warunki odpowiadają w zasadzie tym z bezprzedziałowych wagonów PKP. Odmienny jest jedynie układ siedzeń (2+3 w rzędzie), który jednak – wbrew pozorom – nie wpływa na ograniczenie „przestrzeni życiowej”. Więcej nawet, przewidziano całkiem przyzwoitą odległość między fotelami, co przy pasażerze tak dorodnym jak ja (186 cm wzrostu), istotnie poprawia komfort podróży. Bardzo sensownym rozwiązaniem organizacyjnym szybkiej kolei jest podział peronów na strefy odpowiadające poszczególnym wagonom. Ponieważ pociąg zatrzymuje się zawsze dokładnie w tym samym miejscu (co do centymetra!), pasażerowie na podstawie numeru wskazanego na bilecie mogą ustawić się na peronie od razu w miejscu, w którym niebawem znajdą się drzwi ich wagonu. Ileż nerwowej bieganiny i siniaków na znokautowanych cudzą walizką łydkach można by uniknąć, gdyby zaadaptować to rozwiązanie w Polsce…

 

  • Xi’an – Pingjao – (szybki pociąg; I klasa; 2+2)

    • cena: 187,50 CNY + 30 CNY opłaty rezerwacyjnej

    • czas przejazdu: 2h 59min (19:05-22:04)

 

Pierwsza klasa nie różni się istotnie od drugiej. Fotele są nieco bardziej komfortowe a układ siedzeń bardziej standardowy (2+2).

 

  • Pingjao – Pekin (szybki pociąg; II klasa)

    • ​​​​​​​cena: 183 CNY + 30 CNY opłaty rezerwacyjnej

    • czas przejazdu: 4h 23min (16:16-20:39)

 

W oparciu o nasze wycinkowe doświadczenia w zasadzie moglibyśmy uznać, że chińska kolej pod względem komfortu przejazdu, organizacji ruchu oraz punktualności nie ustępuje w niczym wyśrubowanym standardom Deutsche Bahn. Chińskie dworce w dużych miastach, zarówno pod względem rozmachu konstrukcyjnego, jak i organizacji przypominają nowoczesne terminale lotnicze. I to nie takie, jak w porcie lotniczym Radomiu (niczego nie ujmując Radomiowi), ale jak te znane z dużych miast europejskich. Warto zatem mieć na względzie spore odległości i nie wpadać na pociąg na ostatnią chwilę. Tym bardziej, że przed wejściem na dworzec czeka na nas kontrola bagażu i dokumentów. Większość budynku dworca (za  wyjątkiem części z kasami biletowymi) dostępna jest jedynie dla pasażerów posiadających bilety. Na pociąg oczekuje się zwykle w przestronnej, nowoczesnej hali pod konkretną bramką (gate), do czasu wezwania na peron przez obsługę dworca.

 

TravelHacks.pl - Wojciech Kamiński - blog podróżniczy